Polskie Meble 2026

Eksportujemy 82% mebli a nie 90%, a rynek mebli kuchennych na wymiar i zabudów w Polsce szacujemy na 1,9 mld złotych.

Dziś felieton o istotnych zmianach statystycznych, które szerzej opisałem w raporcie Polskie Meble Outlook 2026. W tym roku premiera nowej edycji mojego głównego raportu przebiegła jakby w cieniu otwarcia Branżowego Centrum Umiejętności w Różanymstoku. Spokojnie. B+R Studio jednak cały czas trzyma rękę na pulsie i na bieżąco śledzi rynkowe trendy. Czas jednak nadrobić zaległości i wspomnieć o kilku ciekawych obserwacjach, bo w branży meblarskiej w 2025 roku działo się bardzo dużo! Pomimo trzeciego roku z rzędu, w którym obserwujemy spadek liczonej w złotówkach wartości produkcji i eksportu polskich mebli – obserwowaliśmy miesiące i kwartały, które były lepsze niż rok wcześniej. Dlatego z dość wyraźnym zdziwieniem patrzymy na słaby początek roku. Dynamika w euro – w przypadku niektórych wskaźników – wskazywała odbicie. Okupione było to pogarszającą się wyraźnie rentownością. Na słabym rynku polskim i europejskim wyraźna jest presja ze strony jednego globalnego gracza – Chin.

Tu muszę podkreślić istotną obserwację. Na przestrzeni ostatnich 4 lat zaszła strukturalna zmiana w zakresie przeciętnych cen wymiany handlowej. Zwykle polski eksport mebli w przeliczeniu za tonę był tańszy niż importowane meble do Polski. To się zmieniło i od dwóch lat luka cenowa się pogłębia. Uważni czytelnicy zauważą, że pomimo iż import mebli łącznie praktycznie nie wzrósł (liczony w polskich złotych), to z kierunku Chin wzrost był piętnastoprocentowy. Warto nadmienić, że łączny wolumen importu mebli liczony w tonach również wzrósł o 15%. Można się domyślić, że optymizm rynkowy konsumentów został pokryty w znacznej części tanim importem.

Aktualna edycja raportu przynosi też dwie ważne zmiany dotyczące metodologii badania międzynarodowej wymiany handlowej oraz rynku klientów indywidualnych.

Przez wiele lat do grupy towarowej „części mebli do siedzenia” zaliczane były również części do foteli samochodowych i samolotowych – to pozostałość po zmianie nomenklatury statystycznej PKD/PKWIU z lat 2007-2008, do kiedy całe fotele do pojazdów były klasyfikowane jako „meble”. Aktualizacja statystyki handlu zagranicznego oczyściła dane. Części do foteli samochodowych wreszcie nie są zaliczane do mebli. Obecnie z większą dokładnością można podać, że eksport mebli stanowi 82% produkcji sprzedanej branży meblarskiej. Natomiast wartość importu mebli stanowi blisko 24% wartości eksportu. Saldo wymiany zagranicznej nadal jest wyraźnie in plus.

Badanie rynku klientów indywidualnych zaprezentowane zostało także według nowej nomenklatury GUS (lata 2024 i 2025). Kategoria wydatki na meble i elementy wyposażenia wnętrz została uzupełniona o wydatki na „usługi” co interpretowane jest jako wydatki na meble na wymiar – czyli w dużej mierze meble kuchenne i zabudowy. Automatycznie rynek wzrósł 1,9 mld złotych brutto – choć można powiedzieć, że to tylko zabieg metodologiczny.

Dodam jeszcze, że wynagrodzenia i pochodne biją rekordy, ale to chyba zauważa każdy właściciel i zarząd firm meblarskich.

Polska branża meblarska zmaga się z bezprecedensowymi wyzwaniami i walczy o utrzymanie miejsc pracy i międzynarodowej pozycji rynkowej dlatego jestem przekonany, że obiektywne dane są niezbędne do zarządzania, wyznaczania lub korygowania strategii. Potrzebne są też do merytorycznej dyskusji z samorządami, bankami, urzędami i politykami na szczeblu centralnym. Zapraszam do lektury. #Raporty#PolskieMebleOutlook #Rynekmeblikuchennych

Artykuł ukazał się w miesięczniku #BIZNES MEBLE w wydaniu kwietniowym 2026 r.

Czas na robotyzację branży meblarskiej!

Pierwsi absolwenci BCU Różanystok otrzymali dyplomy ukończenia kursu obsługi robota sześcioosiowego.

Po kilku dniach rozruchu po oficjalnym Otwarciu Branżowego Centrum Umiejętności w Różanymstoku miałem przyjemność poprowadzić pierwsze zajęcia dla młodzieży z obsługi robota sześcioosiowego. Historycznymi pierwszymi uczestnikami zajęć byli Bartosz, Gabriel i Piotr – uczniowie Branżowej Szkoły w Różanymstoku. Jak widać grupa mała, pozwalająca, aby każdy uczestnik miał odpowiednio dużo czasu na osobistą interakcję z robotem. Niestety robot jest tylko jeden. Dysponujemy edukacyjnym robotem Astorino, który bazuje na interfejsie i oprogramowaniu Kawasaki – czyli języku AS. Tu chciałbym wyjść z apelem do dostawców i integratorów innych rozwiązań robotycznych: jeśli chcielibyście dostarczyć i zademonstrować swoje rozwiązania w BCU Różanystok tak, aby kolejne grupy mogły szkolić się na waszych rozwiązaniach zapraszam do kontaktu jesteśmy otwarci na współpracę!

Wrażenia z zajęć? Rewelacja! Początek – wiadomo trochę wstępu, trochę obowiązkowej teorii, ale zanim zaczęło robić się nudno, to Panowie dostali sterowanie robota we własne ręce. To dopiero wtedy ich wyraz twarzy zmienił się na prawdziwie zainteresowany, a poziom zaangażowanie wzrósł kilkukrotnie. Na początek sterowanie ręczne okazało się nie małym wyzwaniem, ale już po kilkunastu minutach poziom zadań urósł do poziomu co najmniej profesjonalnego.

Manipulacja pojedynczą kostką, paletyzacja, współpraca z przenośnikiem taśmowym to część zadań. Uczestnicy już po kilku godzinach potrafili ustawić stos kostek jedna na drugiej. Następnie stos przenieść na przenośnik lub go rozładować. Wiedza o osiach, złączach, układach ruchu robota, komendach języka była wchłaniana jak ciepłe bułeczki. Podobnie jak przy obsłudze CNC trzeba pamiętać, że dojście do obiektu w przestrzeni może być zrealizowane z różnych stron. Że trzeba uwzględnić rodzaj narzędzia. Że po drodze mogą być inne obiekty lub przeszkody. Że wiele ruchów powinno być uzależnionych od wskazań czujników i krańcówek. Na koniec trzeba to wszystko zapisać w formie programu, który robot będzie mógł wykonywać automatycznie.

Muszę przyznać, że miałem dużą satysfakcję widząc zaangażowanie i postępy jakie czynili młodzi uczestnicy kursu.

Z refleksją wracam do rozmowy na temat zastosowania robotów w branży meblarskiej sprzed 10 lat. W końcu roboty to nie wynalazek ostatniego roku czy dwóch, a branża automotive korzysta z nich od dekad. W trakcie zwiedzania dużej fabryki mebli rzucił się w oczy obraz hali, gdzie przy każdej obrabiarce: strugarce, wiertarce, szlifierce i tym podobnych, stały dwie osoby przed i za maszyną podając lub odbierając monotonnie przez wiele godzin podobne elementy. Wtedy zapytałem kierownika zakładu, czy nie czas zrobotyzować ten zakład. „Panie Tomku… jeszcze nie, ponieważ roboty są za drogie, a praca ludzka zbyt tania” – padła odpowiedź. Teraz jest już zdecydowanie inaczej. Najniższa krajowa wzrosła dwukrotnie a roboty staniały. W dodatku nie ma wielu chętnych do wykonywania tak monotonnych zadań. Dodam, że we wspominanym zakładzie pracuje dziś około 40 robotów.

Zmiany społeczne, a w konsekwencji demograficzne, odpowiadają za brak ludzi do pracy i wzrost wynagrodzeń. Dla strategicznego zabezpieczenia produkcji branża musi iść w robotyzację produkcji. To robotyzacja pozwala optymalizować koszty pracy i uzyskać wyższe wyniki z tym samym zespołem lub utrzymać produkcję z zespołem mniejszym. Jeśli dołożymy do tego fakt, że młodzi ludzie szukając pracy co raz częściej chcą „programować” a nie strugać wióry, to mamy proste wytyczne, w którą stronę powinna iść branża. BCU W Różanymstoku ma też dołożyć swoją cegiełkę do tego trendu i pokazywać młodym ludziom oraz tym, którzy chcą zdobyć nowe kompetencje, że praca w branży meblarskiej ma oblicze atrakcyjnego zajęcia i świetnego sposobu na dobre życie.

Na przestrzeni lat byłem świadkiem rewolucji związanej z wprowadzaniem obrabiarek sterowanych komputerowo, a później systemów zarządzania zakładami, cyfryzacji w komunikacji i sprzedaży online. Teraz jesteśmy wszyscy świadkami rewolucji cyfrowo-robotycznej.

Artykuł ukazał się w miesięczniku #BIZNES MEBLE w wydaniu marcowym 2026 r.