High Point – Mamy To!

Po blisko dwóch latach od zgłoszenia pomysłu przez uczestników Akceleratora Eksportu PFR wspólne stoisko polskich firm meblarskich w USA stało się faktem!

13 października 2020 podczas High Point Fall Market grupa siedmiu polskich firm zadebiutowała na rynku amerykańskim z 300 metrową ekspozycją w stałym salonie mieszczącym się przy ulicy 220 South Elm Street.

Wielu nie wierzyło że to się uda, a powodów do wątpienia było wiele. Po pierwsze zebrać razem dużych konkurentów na jednej powierzchni jeszcze się nikomu nie udało. Po drugie znalezienie finasowania dla projektu i rekrutacja wielokrotnie napotykały trudności. Po trzecie korona-wirus prawie zniweczył nasze wysiłki. Ale nie! Wspólnie z Michałem Strzeleckim i partnerami projektu przedzieraliśmy się przez kolejne zasieki i krok po kroku wytyczaliśmy szlak do USA dla polskich firm meblarskich.

Na etapie planowania wystawy w USA z pewnością nie uwzględniliśmy wpływu pandemii na projekt. Całe szczęście zostały uwzględnione „ryzyka nienazwane”. Jeszcze 10 marca 2020, kiedy to wysyłaliśmy kontener z meblami na targi, sytuacja epidemiczna po za terenem Włoch i Chin wydawała się być pod kontrolą. Niestety już tydzień później wszystko się zmieniło. W kraju wprowadzono zalecenia pozostania w domach, zablokowano handel, zamknięto granice, odwołano loty. Po drugiej stronie Atlantyku sytuacja wydawała się jeszcze trudniejsza. Poradziliśmy sobie jednak nawet w sytuacji trwającej pandemii. Na miejscu mieliśmy przestrzeń wynajętą na 3 edycje targów, więc meble miały gdzie dojechać. Nie obyło się bez zaangażowania amerykańskich prawników, aby w zamian za odwołaną wiosenną edycję targów wynajem powierzchni przesunąć do przodu. Słowa uznania należą się Polskiej Fundacji Narodowej za partnerskie podejście do współpracy z Izbą i aneksowanie terminów realizacji projektu. Bez wsparcia Fundacji prawdopodobnie nie udałoby się zgromadzić obecnej grupy uczestników i z organizować stoiska. Dodatkowo w trakcie obowiązujących restrykcji z uwagi na pandemię COVID-19 musieliśmy podjąć kroki dyplomatyczne, aby uzyskać zgodę na wjazd do USA. W tym przypadku zdołaliśmy uzyskać wsparcie amerykańskiego senatora Thoma Tilisa oraz polskiego Ministerstwa Rozwoju, dzięki czemu mogliśmy skorzystać z procedury „ważnego interesu gospodarczego” Stanów Zjednoczonych.

Polski pawilon w High Point ulokowany jest w budynku ELM 220 w sąsiedztwie wielu europejskich marek oferujących współczesne wzornictwo. Hasłem przewodnim wystawy jest „European Smart Desigh From Poland”. Pod ten wspólny szyld wpisali się: Szynaka Meble, BLACK RED WHITE, Gala Collezione, Benix oraz VZÓR, Zięta Studio, RAW. Stoisko swym wystrojem akcentuje długoletnie tradycje polskiego rzemiosła meblarskiego, poszanowanie środowiska naturalnego oraz kompetencje produkcyjne i wzornicze polskich małych i dużych firm.  Na przestrzeni około 300 mkw udało na się stworzyć wystawę polskiego designu obok wystawy polskiego potencjału eksportowego.

Z uwagi na COVID oficjalne przecięcie wstęgi odbędzie się po zniesieniu restrykcji, ale już podczas pre-marketu w dniach 14-15 września gościliśmy na stoisku pierwszych przedstawicieli amerykańskiego handlu. High Point to impreza skierowana do grona amerykańskich dystrybutorów mebli mieszkaniowych oraz projektantów wnętrz. Potencjał sprzedażowy gości, z którymi miałem okazję rozmawiać podczas targów marketu szacuje się na kilka-kilkanaście miliardów dolarów. Partnerzy są wymagający i mają jasno określone oczekiwania.

Na koniec chciałbym podziękować partnerom tego przedsięwzięcia, bez których by się ono nie udało. Organizatorem projektu jest Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli. Obsługę medialną projektu prowadzi agencja Profundo, a stoisko wykonała firma VMG. Projekt jest współfinansowany przez Polską Fundację Narodową.  Natomiast pomysłodawcą i koordynatorem merytorycznym jest moja skromna osoba.

Wszystkich, których interesuje temat rynku USA zapraszam do osobistego kontaktu ze mną – właśnie zaczynamy kompletować nową ekipę na High Point 2021!

Czy Polskie Meble wygrają na pandemii koronawirusa?

Szybkie odbicie branży meblarskiej oraz chaos informacyjny odnośnie rzeczywistego zasięgu i wpływu na gospodarkę pandemii COVID-19 tworzą ciekawą mieszankę danych do analiz.

Wykrakałem. W ubiegłym roku na pytanie znajomego na co ma się nastawiać w 2020 roku, odpowiedziałem: na kryzys! Zastrzegłem tylko, że nie wiadomo, z której strony ten kryzys przyjdzie. Kończył się wtedy siódmy rok z rzędu wzrostów, a wskaźniki efektywności od dwóch lat się pogarszały. Dotyczyło to niemal całej gospodarki.  Koronawirus stał się więc katalizatorem korekty rynkowej.

Po dwóch i poł miesiąca kłopotów polska branża meblarska wróciła z hukiem pracujących maszyn na wysokie obroty. Czerwiec 2020 okazał się lepszy od bardzo słabego nota bene czerwca 2019 i dobra passa z dużym prawdopodobieństwem była kontynuowana przez lipiec i sierpień. Piszę „z dużym prawdopodobieństwem”, ponieważ przygotowując ten materiał nie posiadamy jeszcze oficjalnych danych. Jednak wiele wskazuje na to, że miesiące wakacyjne to był czas wytężonej pracy dla meblarzy.

Wiemy już dziś, że korekta z drugiego kwartału była w Polsce głębsza niż na przykład w Niemczech. U nas w kwietniu produkcja spadła o 50%, a w Niemczech o 29%. Spoglądając w dłuższej perspektywie na wyniki naszych zachodnich sąsiadów, to przez szereg miesięcy produkcja mebli stopniowo maleje o 1-4%, podczas gdy w Polsce stopniowo, powoli rośnie. Majowe odbicie po kwietniowym dołku w Polsce było wyraźniejsze niż w Niemczech. Zanosi się więc na to, że różnica w wartości produkcji mebli w Polsce i Niemczech, pomimo kryzysu, zmaleje, a przewaga eksportowa wzrośnie.

Czy w związku z powyższym możemy mówić, że kryzys się zakończył? Na to wydaje się być zdecydowanie zbyt wcześnie. Dopiero kolejne 3-4 kwartały pokażą prawdziwą trwałość odbicia i skalę kryzysu. PKB Wielkiej Brytanii spadło w drugim kwartale 2020 roku o ponad 20% – to najwięcej od końca drugiej wojny światowej. Ekonomiści wieszczą kryzys zadłużenia słabszych krajów. Szereg sektorów gospodarki ledwie zipie wycieńczonych kryzysem (turystyka biznesowa, linie lotnicze, branża eventowa, kina, etc.). Upadłości i zwolnienia pracowników na większą skalę zostały powstrzymane swoistymi programami osłonowymi i póki co większość ekonomistów jest zgodna, że dla ratowania gospodarek trzeba obecnie zadłużać kraje. Pytanie na jak długo wystarczy zdolności kredytowej i cierpliwości pożyczkodawcom.

Branża meblarska, jak to już wielokrotnie pisałem, korzysta ze zmniejszonego ruchu turystycznego – Europejczycy, ale nie tylko, więcej w tym roku inwestują w swoje mieszkania rezygnując lub ograniczając wakacyjny wypoczynek. Z resztą do połowy sierpnia lato nie było zbyt gorące, co również sprzyja pozostaniu w domach. Mając w głowach strach przed epidemią i kryzysem po raz kolejny zwracają się w kierunku tańszych mebli, często mebli z Polski. Czy jednak impuls ten będzie trwały i przerodzi się w dłuższy trend – tu niestety trzeba postawić duży znak zapytania. Może się okazać, że nawarstwienie się problemów ekonomicznych w wielu krajach ograniczy również apetyty konsumentów i koniunktura na meble czy remonty się skończy. A więc obecnej hossy nie uważam za trwałą. Cały czas podtrzymuję stanowisko, że Polskie Meble powinny dywersyfikować kierunki eksportu poprawiając swoją pozycję negocjacyjną i minimalizując ryzyko lokalnych kryzysów. Jasne, że myślę o USA i innych perspektywicznych rynkach.

Na koniec zostaje jeszcze ocena wpływu pandemii na światową gospodarkę i przemysł meblarski. Obserwując doniesienia medialne z pierwszej połowy roku z Wuhan – miliony ludzi zamkniętych w domach, 4 miesiące lockdownu – być może przeszacowaliśmy skalę negatywnego wpływu epidemii. Z drugiej strony alarmistyczne prognozy przełożyły się na szybkie działania osłonowe ze strony rządu i być może dzięki temu przechodzimy przez kryzys według kształtu litery V. Przygotowani w maseczki i respiratory w szpitalach nauczyliśmy się żyć z wirusem. Mam nadzieję, że nie powrócą restrykcje nakładane na handel, usługi czy produkcję, a meble szybko odrobią spadki obrotów. Zauważcie tylko, że w czerwcu wynik 4 mld produkcji sprzedanej mebli – podobny do wyniku z lutego został wykonany z przeciętnym zatrudnieniem niższym o 10%! A więc udało się odblokować ukryte rezerwy! A może tylko sprzedać zapasy magazynowe z maja?