W poszukiwaniu sukcesów edukacji zawodowej.

Czy BCU w Różanymstoku ma szansę zmienić krajobraz kształcenia zawodowego w branży meblarskiej?

26-go stycznia ’26 odbyło się otwarcie BCU oraz miała miejsce towarzysząca temu wydarzeniu konferencja edukacyjna. Miałem przyjemność zarówno oprowadzać gości po świeżutkim budynku BCU, jak również poprowadzić konferencję.

Tu dochodzimy do tematyki poszukiwania sukcesów na polu edukacji zawodowej, gdyż tak mniej więcej brzmiało jedno z pytań zadanych panelistom. Teraz trzeba zrobić pauzę… Wziąć głęboki oddech… Bo tych sukcesów albo nie ma, albo jest ich jak na lekarstwo… Piotr Wójcik stwierdził, że po głębokim namyśle i przeanalizowaniu ostatnich dwudziestu lat może wskazałby maksymalnie dwa ważne punkty. Pierwszy: wprowadzenie do szkolnictwa zawodu operator maszyn i urządzeń przemysłu drzewnego i drugi: stopniowe upowszechnianie kształcenia dualnego. Nadmienię, że pierwszy punkt został wprowadzony usilnym staraniem zespołu wspieranego przez STEICO, a drugi punkt wciąż jest niedostatecznie rozpowszechniony i wiąże się z nim szereg trudności formalno-organizacyjnych.

Dużo więcej można by wskazywać porażek. Niedopasowanie kształcenia do potrzeb rynku pracy. Kształcimy mechaników samochodowych, a w regionie potrzeba tapicerów – mówiła Barbara Howis – wicedyrektor Zespołu Szkół Ponadpodstawowych w Kępnie. W polskich mediach nigdy nie pojawiła się kampania promująca kształcenie zawodowe – o ile pamiętam. Dlaczego Ministerstwo Edukacji nie zrealizuje takiej kampanii? – dodawał Piotr Wójcik. Jak pewnie się Państwo domyślają, na konferencji towarzyszącej otwarciu jednego z największych i nieskromnie mówiąc najlepszych BCU w Polsce – nie pojawił się żaden przedstawiciel Ministerstwa Edukacji. Faktycznie warunki pogodowe były niesprzyjające.

Problemów, błędów i braków wymieniano jeszcze wiele, ale pojawiło się też kilka wątków nawiązujących do roli jaką powinno odegrać BCU. Rozwiązania systemowe, dialog i adaptacja do nowych warunków to klucz do naprawy. Demografia jest nieubłagana i wszyscy dostrzegamy, że zmienia się etos pracy i oczekiwania młodego pracownika. Robert Chmielewski zwrócił uwagę na konieczność adaptacji myślenia kadry zarządzającej do szybko zmieniających się postaw pracowników i technologii produkcyjnych. Tomasz Ankiewicz wskazywał na rolę doradców zawodowych w kierowaniu uwagi zawodowej już na etapie ostatnich klas szkoły zawodowej. Krzysztof Zimny podkreślał potrzebę bliskiej i bezpośredniej komunikacji firm ze szkołami na lokalnym rynku. Renata Burzała – kierownik Centrum Kształcenia Zawodowego w Kępnie widzi potrzebę oferty praktycznych szkoleń z nowoczesnych maszyn dla nauczycieli przedmiotów zawodowych. W dyskusji wybrzmiewała ogromna nadzieja, że Branżowe Centrum Umiejętności w Różanymstoku będzie oferować rozwiązanie wielu z tych problemów. Za BCU stoją w końcu dwie potężne organizacje: Towarzystwo Salezjańskie – największa na świecie organizacja edukacyjna oraz Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli – reprezentant przemysłu będącego największym eksporterem mebli w Europie. Na kształtowanie oferty BCU kluczowy wpływ ma Izba, a Salezjanie dostarczają szeregu przykładów działających rozwiązań z Europy i innych kontynentów.

BCU ma tworzyć nowy system edukacji branżowej i uzupełniać obecne rozwiązania. Dużą rolę paneliści widzą w szkoleniu osób, które następnie będą uczyć pracowników w firmach. BCU oprócz szkoleń będzie prowadzić działalność integrująco-wspierającą oraz innowacyjno-rozwojową. BCU dostarczy gotowe schematy edukacyjne, programy szkoleń, będzie platformą wymiany doświadczeń i benchmarku.

Szkolnictwo zawodowe na świecie przeżywa renesans. Umiejętności i kwalifikacje techniczne i profesjonalne to wybór życiowej wolności i godności – utwierdzał w tym przekonaniu dyrektor generalny Don Bosco TECH Europa – Piero Fabris, a wtórował mu koordynator Don Bosco Tech ASEAN – ojciec Dindo Vitung z Filipin.

Musimy spowodować, aby kształcenie praktyczne w meblarstwie było trendy – kwitował profesor Piotr Beer z WTD SGGW.

Czy BCU będzie kamieniem milowym i sukcesem edukacji praktycznej branży meblarskiej? Oczekiwania są wielkie – mam nadzieję, że sprostamy!

Artykuł ukazał się w miesięczniku #BIZNES-MEBLE w wydaniu lutowym 2026 r.

Srebrny Krzyż Zasługi

Nie lubię się chwalić, ale dziś okazja jest wyjątkowa. Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Andrzeja Dudy zostałem odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi za wkład w rozwój polskiej branży meblarskiej!

Kiedy w grudniu ubiegłego roku odbierałem Srebrny Krzyż Zasługi z rąk wojewody warmińsko-mazurskiego – pełnił on rolę przedstawiciela prezydenta, a prezydenta jak z pewnością zauważyliście mamy już nowego – ktoś z boku zasugerował, że po takim wyróżnieniu to już chyba czas na emeryturę. Jak wiecie, moje serce bije w rytm polskiego przemysłu meblarskiego, więc emerytura to słowo, które jeszcze przez długi czas będzie dla mnie nieznajome.

Zapytacie pewnie, co sprawiło, że zasłużyłem na to wyróżnienie. Odpowiedź jest prosta – to w dużej mierze zasługa całej naszej branży i niezliczonych ludzi, z którymi miałem przyjemność współpracować przez ponad 25 lat mojej pracy zawodowej. To wspólny wysiłek, determinacja i wizja ukształtowały przemysł meblarski, jaki dziś znamy. To osobowość profesorów, prezesów, dyrektorów i kierowników, a często i wielu ludzi z produkcji handlu i uczelni – moich meblarskich przyjaciół – kształtowały również moją osobistą postawę i napędzały do działania. Moją rolą było jedynie dokładanie małych cegiełek, dodawanie niekiedy oliwy, aby tryby mogły kręcić się sprawniej.

Aby nie popaść w zbytnią pompatyczność, podzielę się z Wami kilkoma refleksjami, które pojawiły się przy tej okazji. Przemysł meblowy w Polsce to nie tylko produkcja, ale i kultura, tradycje oraz nieustanna walka z rynkowymi demonami. My, Polacy, robiliśmy meble, zanim stało się to modne. Teraz – przy wyzwaniach, które przed nami stoją – musimy być równie innowacyjni i gotowi na zmiany. To wszystko, pomimo codziennej walki konkurencyjnej odbywa się w gronie przyjaciół, którzy, gdy trzeba łączą siły. Kiedy można wspólnie się bawią. Kiedy należy pomagają sobie nawzajem. I choć ceremonię wręczenia odznaczenia opuściłem z nieskrywaną dumą w sercu, jeszcze bardziej cieszy mnie to, że mam wokół siebie ludzi, którzy sprawiają, że każdego dnia wstaję z radością i chęcią do działania. To oni pokazują mi, że nasz przemysł ma nie tylko przeszłość, ale przede wszystkim przyszłość pełną możliwości.

Chciałbym dziś podziękować osobom, o których rzadko piszę w felietonach – o mojej rodzinie. Specjalne podziękowania należą się mojej małżonce Monice i dzieciom za wsparcie i dzielne znoszenie dni delegacji. Moim rodzicom i teściom za wpojone wartości i wykształcenie, przekazane doświadczenie życiowe i zaangażowanie w codzienne obowiązki. Szczególne podziękowania należą się wnioskodawcy tego odznaczenia – prezesowi Janowi Szynace, którego od lat dzielę szacunkiem, podziwem i sympatią. Podziękowania za lata współpracy powinny trafić do moich najbliższych współpracowników Mileny i Mateusza oraz zespołu OIGPM. O wybaczenie proszę tych, których nie wymieniłem, a jest Was drodzy bardzo wielu w mojej głowie i sercu. Chciałbym też podziękować wszystkim przyjaciołom, tym prywatnym i tym branżowym za ich obecność!

Dziś wszystko kręci się wokół obrony pozycji branży meblarskiej i wychodzenia z kryzysu, podejmowania wspólnych działań i wymiany pomysłów. Srebrny Krzyż Zasługi to symbol nie tylko mojej pracy, ale i naszej wspólnej podróży przez lata transformacji, zmian i wyzwań, jakie przed nami jeszcze stoją. To dzięki Wam, drodzy współpracownicy i przyjaciele z branży, wciąż czuję zapał do odkrywania nowych ścieżek – czy to poprzez innowacyjne technologie, nowe rynki zbytu, czy też kształtowanie kolejnych pokoleń meblarskich ekspertów.

A co z kolejnym wyzwaniem? No cóż, na horyzoncie widzę wiele pracy, lecz także wiele satysfakcji. Najbliższy rok upłynie pod znakiem Branżowego Centrum Umiejętności. Niech ten Srebrny Krzyż będzie kamieniem milowym dotychczasowej drogi, a jednocześnie otwarciem nowego rozdziału pełnego kolejnych inspiracji i twórczych rozwiązań. W sumie to jest jeszcze do zdobycia Złoty Krzyż Zasługi 😉 ! A więc do roboty!

Z ciepłymi pozdrowieniami, Tomasz Wiktorski

Felieton Bożonarodzeniowy 2025

Wszystkim czytelnikom moich felietonów oraz przyjaciołom i bliskim z okazji Świąt Bożego Narodzenia Anno Domini 2025 chciałbym życzyć zdrowia, zdrowia i jeszcze raz … pieniędzy!

Wiadomo zdrowie najważniejsze! Bez zdrowia wszystkie nasze plany biorą w łeb. Wszyscy pamiętamy słowa Jana Kochanowskiego: „Szlachetne zdrowie; Nikt się nie dowie Jako smakujesz, Aż się zepsujesz. (…)”. Z każdym rokiem powiększa się też Panteon wybitnych postaci polskiego meblarstwa, które przeszły na drugą stronę. A więc dbajmy o nasze zdrowie! Fizyczne i duchowe. Niech nas omijają wszelkie nieprzyjemne niespodzianki.

Niech nam nie zabraknie też fantazji i energii do realizacji wielkich, śmiałych, ryzykownych celów! Jak jest zdrowie, to jest też energia. Tej w nadchodzącym roku będziemy potrzebować. Meblarstwo potrzebuje gruntownie przeanalizować mocne i słabe strony, szanse i zagrożenia, i na tej podstawie przygotować korektę strategii rozwoju. Po stronie atutów wciąż mamy moce produkcyjne, lokalizację i potencjalnie zasoby drewna. Słabą stroną jest uzasadniona awersja do ryzyka i zbyt wolne przemiany. Szansą jest bliskość klienta, nowoczesne technologie, problemy konkurencji. Zagrożeniem napór produktów z importu, ograniczenia w dostępie do drewna, szybko rosnące koszty pracy i braki kadrowe. Fantazja poparta doświadczeniem i obserwacją rynku będzie niezwykle ważna w nawigowaniu przez kolejny rok. Mam nadzieję, że wielokrotnie sięgniecie w przyszłym roku po raporty B+R Studio, które będą wspierać wasze decyzje obiektywnymi danymi.

A propos szybkości działania polskiego meblarstwa mogę po szeregu podróży zagranicznych faktycznie stwierdzić, że cykle koniunkturalne toczą się w Europie wolniej – 4 -7 lat – niż w Ameryce czy Azji. Częściowo związane jest to z prawem pracy i obowiązkami pracodawcy wobec pracowników, a częściowo z cyklem budżetu unijnego i biurokracją. W tym samym czasie w USA cykle koniunkturalne mają dużo krótszy okres i potrafią trwać 2-4 lata. W USA cykl często zamyka się w okresie 4 lat prezydentury. Prawo pracy jest bardzo elastyczne, a ludzi zatrudnia się i zwalnia z dnia na dzień. Reakcja na pozytywny bodziec pojawia się w ciągu kilku miesięcy i równie szybko potrafi zmienić się nastrój rynku. Do życzeń dopisuję także podróże, które kształcą! Z pewnością z wieloma czytelnikami spotkamy się podczas zagranicznych targów, misji i pokazów. Do zobaczenia w Niemczech, USA, Indiach, a może w innych destynacjach.

Kto się nie rozwija ten się zwija! Dzięki zdrowiu, fantazji, podróżom i edukacji mam nadzieję dojść do sukcesu. A właśnie edukacja… Z poprzedniego felietonu i mnóstwa rolek na social mediach już wiecie czym będę się zajmował w przyszłym roku. Branżowe Centrum Umiejętności to ma być mój „prezent pod choinkę”. Teraz jest jeszcze dużo stresu związanego z odbiorami, ale żaden sukces nie przychodzi łatwo. Jeśli jest zbyt łatwo to zwycięstwo nie smakuje tak wybornie. Życzę więc Wam rozwoju. Uczestnictwa w kursach, szkoleniach, konferencjach. Wychodzenie z własnej strefy komfortu i poznawanie innych punktów widzenia, zdobywanie wiedzy zawsze przynosi dobre, innowacyjne efekty.

… i jeszcze raz pieniędzy.

Pierwszy raz w tym roku wartość produkcji sprzedanej polskiej branży meblarskiej w jednym miesiącu przekroczyła 5 miliardów złotych. Było to niedawno. We wrześniu 2025. Po raz pierwszy od dłuższego czasu wynik kwartalny (III kwartał 2025) był lepszy – w cenach bieżących +5% -od analogicznego okresu rok wcześniej. Nie oznacza to jeszcze wzrostów realnych, mając na względzie inflację rynkową. Nie oznacza jeszcze poprawy rentowności, ale jaskółka się pojawiła. Dokładniejsza analiza pojawi się naszych raportach statystycznych, a prognozy na kolejny rok przedstawimy w raporcie Polskie Meble Outlook 2026 już w styczniu. Życzę wszystkim więc poprawy rentowności. Życzę zysków. Życzę satysfakcji z wykonywanej pracy!

No i nie zapominajmy o szampańskiej zabawie w noc Sylwestrową! Najlepszego!

Artykuł ukazał się w miesięczniku #BIZNES.meble.pl w wydaniu grudniowym 2025 r.

Branżowe Centrum Umiejętności

Wielkimi krokami zbliża się moment otwarcia BCU przemysłu meblarskiego w Różanymstoku!

Krajobraz systemu edukacji w Polsce urozmaicony został w ubiegłym roku o nowy rodzaj ośrodków szkoleniowych, a mianowicie Branżowe Centra Umiejętności. Ministerstwo Edukacji Narodowej obok szkół branżowych oraz techników dodało BCU jako ośrodek, który w krótkich formach edukacyjnych, czyli kursach i szkoleniach ma odpowiadać na potrzeby przemysłu. Żeby nie rzucać słów na wiatr, zmiana odbyła się nie tylko na papierze ustaw sejmowych, ale również zorganizowano konkurs na wsparcie utworzenia siatki BCU w różnych branżach. Do konkursu musiały przystąpić „konsorcja” złożone z podmiotu branżowego, w tym przypadku Izby meblarskiej OIGPM oraz podmiotu prowadzącego szkołę branżową – Towarzystwo Salezjańskie prowincja Warszawska, która prowadzi ośrodki młodzieżowe i szkołę branżową właśnie w Różanymstoku. Od ogłoszenia pierwszych konkursów w 2021 roku na tworzenie BCU zabiegałem, aby taki ośrodek powstał, aż w końcu udało się doprowadzić do podpisania umowy w 2023 rok. Później już tylko rok audytów i na wiosnę 2025 można było wbijać łopatę pod budowę nowoczesnego centrum szkoleniowego, a ja zostałem pracownikiem Towarzystwa Salezjańskiego.

Dziś jesteśmy na kilka chwil przed ukończeniem inwestycji i otwarciem. Powstał obiekt o powierzchni około 1300 mkw, w którym w sposób praktyczny będzie realizowanych kilkanaście tematów szkoleniowych i kilka kursów. Mniej więcej 300 metrów zajmuje hala obróbki płyt wyposażona w piłę panelową, okleiniarkę, centrum wiercące oraz centrum CNC. Podobną powierzchnię zajmuje mini fabryka mebli tapicerowanych składająca się w mini skali z krojowni, szwalni i tapicerni. Wszystko wyposażone w automatyczny kater, automaty do cięcia pianki, maszyny do szycia w tym CNC, stanowiska do montażu szkieletów i tapicerowania. Część praktyczną uzupełniają skomputeryzowane sale szkoleniowe, konferencyjne, ekspozycyjne i pokoje do nauki i pracy. 

Po co komu BCU? I do tego jeszcze na Podlasiu… Niejednokrotnie na łamach felietonów i wielu spotkaniach prezentowałem piramidę wieku, która nieubłaganie pokazuje liczny odpływ starszych pokoleń na emeryturę i znaczny niedobór młodzieży wchodzącej na rynek pracy. To jedno z największych wyzwań polskiej gospodarki i branży meblarskiej jednocześnie. Tania siła robocza się skończyła. Zniknęło bezrobocie, a młodzież nie chce ciężkiej pracy fizycznej. Odpowiedzią jest automatyzacja i robotyzacja produkcji, której wszyscy się uczą w biegu i na własnej skórze odczuwając nietrafione decyzje. Szkoły branżowe nie mają ani parku maszynowego, ani kadry, która mogłaby w tym zakresie szkolić. Uniwersytety prowadzą badania naukowe. Firmy natomiast zostają same ze szkoleniem własnych pracowników, bazując na tym co powiedzą dostawcy technologii i ewentualnie sąsiedzi, którzy akurat coś podobnego zaczęli wdrażać. Na rynku nie ma dostępnych szkoleń z obsługi maszyn CNC czy robotów. Nie ma standardów. Tą właśnie lukę będzie uzupełniać BCU. Podlasie natomiast wyniknęło z warunków konkursu narzuconego przez Ministerstwo. Przyznacie jednak, że to piękny i gościnny region kraju! A ja przekonałem się o tym już kilkukrotnie. Do tego ośrodek salezjański w Różanymstoku ma niezwykłą energię, która motywuje, skłania do refleksji i działania. Mam nadzieję, że przekonacie się wkrótce sami.

BCU w Różanymstoku będzie edukacyjną wizytówką branży. Miejscem upowszechniania dobrych praktyk w zakresie współpracy przedsiębiorców i szkół. Miejscem kształcenia młodzieży i osób dorosłych. Tu będą szkolić się nauczyciele ze szkół branżowych i techników oraz instruktorzy z firm. Być może również w tym miejscu przygotowywać się będą do pracy osoby przyjeżdzające do naszych firm z zagranicy. Wybaczcie, że nie wymienię tu wszystkich osób zaangażowanych po stronie Izby, Salezjan czy partnerów technologicznych – wkrótce będzie okazja.

Tymczasem powstaje strona www.bcumeble.pl i profil na Faceboku, a ja oprócz zaangażowania merytorycznego udzielam się medialnie jako nowa gwiazda internetu! Do zobaczenia wkrótce na otwarciu i szkoleniach!

Artykuł ukazał się w miesięczniku #BIZNES.meble.pl w wydaniu listopadowym 2025 r.

Zaskoczenie.

Zapatrzeni na rynek niemiecki gubimy perspektywę podczas gdy konkurencja nam ucieka.

Przez szereg lat Unia Europejska próbowała się bronić przed chińskim przemysłem motoryzacyjnym. Do tego stopnia, że przewoźnicy morscy nie chcieli przewozić Chińskich aut pod pozorem bezpieczeństwa ładunków. Odsunęło to chińską ekspansję faktycznie o kilka lat, do czasu wybudowania przez producentów aut własnej floty samochodowców, ale ostatecznie stało się faktem i od pewnego czasu mamy szturm chińskich marek samochodowych nas stary kontynent. W międzyczasie okazało się, że chińskie auta są wyraźnie tańsze, atrakcyjne wzorniczo, a również pod wieloma względami innowacyjne. Agresywna polityka cenowa skutecznie przełamała bariery emocjonalne i ostatnio udział marek chińskich na rynku polskich i europejskich notuje 5% udział, przy stuprocentowej dynamice rok do roku. W efekcie niemiecki przemysł motoryzacyjny bije na alarm, bo popada w kłopoty, gdyż nie jest konkurencyjny. Nota bene. Cześć z nich wynika z pułapki, w którą sami się zapędzili stawiając na elektryfikację. Kto normalny kupuje elektryczne auto z jego wszystkimi ułomnościami, kiedy jest to obecnie najdroższy sposób na przemieszczanie się? Unio Europejska – zmień sposób opodatkowanie energii to i popularność elektryków wzrośnie.

Razem z kłopotami rynku motoryzacyjnego na alarm powinni też bić meblarze, dla których niemiecki odbiorca stanowi blisko 40% portfela zamówień. Geografia jest tu nie ubłagana i nasza lokalizacja – raz przekleństwo, raz błogosławieństwo – stawia nam Niemcy jako głównego partnera handlowego. Przynajmniej na transporcie możemy zyskać przewagę 4-7% wobec konkurentów europejskich i około 8-12% w przypadku handlu z Azją. To jednak nie wystarcza. Jeśli popatrzycie na wyposażenie podstawowych modeli aut chińskich i podstawowe wyposażenie europejskich marek zrozumiecie co mam na myśli. Chińczycy dziś w standardzie oferują dużo więcej niż marki europejskie. Pomimo iż gama silników jest raczej uboga to lista opcji komfortu w „standardzie” jest imponująca. I pozamiatane.

Na branżowym spotkaniu w tym roku szefowa zakupów globalnych IKEA powiedziała, że pomimo całej sympatii dla polskich meblarzy – zbyt wolno adaptują się oni do nowych warunków. Ja dodam przysłowie – to nie duzi zjadają małych, tylko szybcy zjadają wolnych. Mam wrażenie, że tak właśnie jest z Polskim meblarstwem. Jakbyśmy się pogodzili z utratą pozycji i brakuje nam pomysłu na nowy skok do przodu. Wynagrodzenia są wysokie, a praca ludzka będzie jeszcze droższa. Drewno zdrożało, a żeby nie staniało za bardzo w czasie dekoniunktury lasy ograniczają jego pozyskanie pod płaszczykiem ochrony przyrody. Prąd mamy w cenie najwyższej na świecie i niewiele wskazuje na to, aby ta sytuacja się szybko zmieniła. Próbujemy co prawda przesuwać naszą ofertę do wyższej półki, ale robimy to tak jakbyśmy nie chcieli urazić Niemców, Włochów, Szwedów, Duńczyków. Czyli oferujemy coś lepszego, ale uważamy, żeby nie było „zbyt dobre”. Popatrzmy może jak wspomniane auta z Chin wyróżniają się na tle niemieckich aut. Dlaczego my mamy mieć kompleksy? A może tak się dzieje, bo nie mamy swojej dystrybucji? Nie mamy innych atutów?

Jak zapewne zauważyliście byłem ponownie w Indiach przy okazji targów Index Plus. W tym roku jedna polska firma zdecydowała się na stoisko. Co ciekawe zaprezentowała markę niemiecką, którą niedawno kupiła, a której produkcja odbywa się w Zielonej Górze. Co ciekawe właścicielem tej polskiej firmy jest Hindus. Zrobiłem też misję po luksusowych sklepach meblowych. W cztery dni w New Delhi odwiedziliśmy ponad 10 lokalizacji z ofertą luksusową, których łączna powierzchnia wystawiennicza przekroczyła 20 tyś mkw. To więcej niż powierzchnia z podobną ofertą w Warszawie. Istotna część to marki indyjskie, które nie mają zahamowań wobec włoskiej konkurencji i grają jak równy z równym. Zaskoczeni? Gdzie są polskie marki luksusowe?

Na naszych oczach dzieje się rewolucja nie tylko z uwagi na geopolitykę i sztuczną inteligencję. Na rynek wchodzą nowi gracze, nowi klienci i nowe pokolenia, które oczekują luksusu w cenie „abonamentu do serwisu streamingowego”. Co na to polska branża meblarska? Jaką mamy ofertę?

U S Ł U G I

Usługi mają budować bogactwo społeczeństw, ale czy tradycyjne polskie meblarstwo potrafi włączyć w swój model biznesowy ten sposób działania?

Ewolucja globalnych gospodarek coraz bardziej skłania się ku sektorom usługowym, kreśląc przyszłość, w której to one przyczyniają się do bogactwa społeczeństw bardziej niż tradycyjne przemysłowe potęgi. Tak jak rolnictwo ustąpiło miejsca przemysłowym kolosom, tak dziś obserwujemy, jak przemysł przeżywa podobną transformację. Ta zmiana paradygmatu podkreśla potrzebę, aby branże, takie jak polski sektor meblarski, twórczo włączały usługi do swoich modeli biznesowych.

Profesor Klaus Schwab, założyciel Światowego Forum Ekonomicznego, od dawna propaguje ideę Czwartej Rewolucji Przemysłowej – połączenia sfer fizycznych, cyfrowych i biologicznych – gdzie nacisk kładzie się na usługi napędzane technologią i innowacją. Ta rewolucja daje jasny kierunek: gospodarki i branże zakorzenione w tradycyjnych metodach muszą przejść na integrację usług, aby pozostać konkurencyjne.

Rozważając tę koncepcję, polscy producenci mebli znajdują się na kluczowym etapie. Historically rozwijali się dzięki konkurencyjnej cenowo produkcji, przede wszystkim ze względu na stosunkowo niższe koszty pracy i ustalone schematy eksportowe, polskie firmy borykają się z nowymi wyzwaniami. Patrząc globalnie na zdolności produkcyjne przemysłu meblarskiego, można dojść do wniosku, że obniżka krańcowych kosztów produkcji spowoduje obniżanie cen wyrobów wobec ograniczonego popytu, szczególnie na rynkach ustabilizowanych demograficznie. Dojdziemy do momentu, kiedy okaże się, że klient nie potrzebuje kolejnego regału, szafy czy stołu. Na globalnym rynku, przeżywającym okres ochłodzenia po pandemicznej gorączce, a charakteryzującym się wzrastającą koncentracją na kliencie, konieczne staje się rozbudowanie oferty usług dla utrzymania rentowności.

Klasyczny model przemysłu meblarskiego w dużej mierze opierał się na ekonomii skali, jednak współczesny rynek wymaga bardziej zniuansowanych interakcji. Nie chodzi tylko o tworzenie produktów, ale o kreowanie doświadczeń i rozwiązywanie problemów klienta ostatecznego.

Integracja modelu zorientowanego na usługi wymaga redefinicji potrzeb na rynku pracy. Meblarstwo zmaga się z niedoborem na rynku pracy z powodu zmian demograficznych. Dlatego wykorzystanie usług automatyzujących operacje lub zaspokajających szersze potrzeby konsumentów za pośrednictwem platform cyfrowych mogłoby złagodzić spadek dostępności siły roboczej i rosnące dynamicznie koszty wynagrodzeń. Ponadto wdrożenie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji i robotyce nie tylko zwiększa efektywność, ale także umożliwia firmom zapewnienie spersonalizowanych doświadczeń klientom.

Międzynarodowa konkurencja nie śpi. Gospodarki azjatyckie, z ich gigantyczną skalą i ugruntowanymi zdolnościami produkcyjnymi, stanowią poważne zagrożenie. Jednak skupienie się na ekologii, bezpieczeństwie i wygodzie odbiorcy końcowego, np. poprzez usługi takie jak programy odbioru starych mebli, usługi leasingowe, inteligentne wizualizacje i sugestie doboru mebli czy promowanie zasad gospodarki o obiegu zamkniętym poprzez wykorzystanie materiałów z recyklingu, może nie tylko zwiększyć międzynarodową atrakcyjność polskich producentów, ale również dostosować się do globalnych celów zrównoważonego rozwoju. Trendów pewnie zaobserwują Państwo jeszcze kilka innych: handel ponadgraniczny oraz handel internetowy, dostępny zawsze online razem z szybką dostawą, tworzą nowy krajobraz dla konsumenta. Ważne, aby wdrażane rozwiązania były ekonomicznie korzystne dla firmy i klienta.

Rządy i organizacje branżowe mają kluczową rolę do odegrania w tej transformacji. Działania, takie jak te, które prowadzi Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli na styku negocjacji branża – Rząd, mogą inicjować wsparcie i rozwój modeli biznesowych opartych na usługach na forach międzynarodowych.

Niespokojna sytuacja gospodarcza na świecie wskazuje na potrzebę utrzymania kluczowych kompetencji przemysłowych na „swoim” terenie i zadaje kłam podejściu „tylko usługi”. Dziś trzeba umiejętnie połączyć kompetencje produkcyjne i usługowe razem dla zapewnienia bogactwa i bezpieczeństwa.

Artykuł ukazał się w miesięczniku #BIZNES.meble.pl w wydaniu czerwiec-lipiec 2025 r.

Polskie Drewno Surowcem Strategicznym

W dobie wyzwań z zakresu obronności i bezpieczeństwa ogłaszanie drewna polskim surowcem strategicznym może wydawać się mało poważne – ale jest wręcz przeciwnie.

Na wykładzie inauguracyjnym, gdy rozpoczynałem studia na Wydziale Technologii Drewna, padło zdanie, które co jakiś czas do mnie wraca: liczba zastosowań drewna przekracza dziś 30 tysięcy. Od materiału budowlanego i konstrukcyjnego, przez papier i jego wszelakie zastosowania, po meble, podłogi, galanterię, elementy narzędzi, opakowania, aż po opał – pellet, biogaz czy nitrocelulozę, będącą składnikiem materiałów wybuchowych i paliwa rakietowego. Nie dość, że drewno jest tak wszechstronne, to jeszcze przyjazne środowisku, odnawialne, lekkie i wytrzymałe. Magazynuje dwutlenek węgla itd., etc… Zresztą, kogo ja przekonuję – przecież mówimy do branżowych fachowców.

Po drugie – ogromną zaletą drewna jest to, że mamy je w zapasie. Inaczej niż pierwiastki ziem rzadkich, których raczej nie mamy i nie będą naszą kartą przetargową. W czasie kryzysów drewno i wyroby z niego stają się ostoją bezpieczeństwa. Zaspokajają podstawowe potrzeby fizjologiczne: potrzeba schronienia, bezpieczeństwa (miejsce spoczynku, osłona, ciepło). Podczas wojen drewno zabezpiecza okopy, służy jako konstrukcja namiotów, prycz, pak samochodów transportowych itd. W ostatnich miesiącach kilkukrotnie pisałem o zasobach drewna w Polsce – mamy go ponad 2,7 miliarda metrów sześciennych i zapas ten stale rośnie.

Mamy więc krajowe drewno, o szerokim zastosowaniu i – co więcej – z perspektywą wzrostu zapotrzebowania (poza Europą populacja rośnie, postępuje urbanizacja). Drewno daje nam miejsca pracy, utrzymanie rodzin, firm, współpracujących branż i całej polskiej gospodarki. W sektorze leśno-drzewnym pracuje ponad 400 tysięcy osób – a biorąc pod uwagę średnie gospodarstwo domowe, z „drewna” utrzymuje się ponad milion osób w Polsce. Pośrednio – blisko 3 miliony. Przetwórstwo drewna to kluczowy element łańcucha wartości: od lasu do domu.

Cieszy, że deklaracja „drewno polskim surowcem strategicznym” padła podczas marcowego kongresu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii. Nie usłyszałem jednak, z czym to hasło ma się wiązać. Ministerstwo Klimatu i Środowiska uparcie twierdzi, że wprowadzone w zeszłym roku – w trybie „interwencyjnym” – moratorium na pozyskanie drewna nie wpłynęło na kondycję firm. Nadal brnie w powiększanie i tak już dużych obszarów chronionych w Polsce. Tymczasem profesor Socha wyraźnie pokazał, że jeśli nie będziemy odnawiać drzewostanów, to za 20–30 lat duże połacie polskich lasów będą martwe. Stare drzewa nie mają zdolności przystosowania się do zmian klimatu – młode już tak.

Dlatego chciałbym zabrać głos i wskazać kilka postulatów, które mogłyby nadać realny kształt deklaracji o uczynieniu drewna surowcem strategicznym:

Po pierwsze – konieczne jest opracowanie wieloletniej Strategii Sektora Leśno-Drzewnego w Polsce. Czesi właśnie ogłosili podobny dokument.

Po drugie – należy wzmocnić badania i rozwój w zakresie: las – drewno – wyroby z drewna. Na zasadach adekwatnych do specyfiki tego sektora – bo z biotechnologią czy AI nie mamy szans konkurować. Branża już kiedyś złożyła wniosek o utworzenie sektorowego programu badawczego Woodinn – po nieudanym naborze zamiast go poprawić, został po prostu zamknięty.

Po trzecie – promocja. Drewno i wyroby z drewna powinny zostać objęte krajową kampanią promocyjno-edukacyjną, bo w ostatnich dwóch latach zrobiono wiele, by obrzydzić Polakom pozyskiwanie drewna z lasu. Promocja międzynarodowa powinna być komplementarnym komponentem tych działań.

Po czwarte – obniżenie VAT na wyroby z drewna do 8% wzmocniłoby krajowy rynek i dało Polakom szansę w większym stopniu korzystać z produktów z polskiego drewna.

Zachęcam do kontaktu i dzielenia się pomysłami w tym zakresie: brstudio@brstudio.eu

Skoro już drewno ma się stać surowcem strategicznym, to nie mogło zabraknąć raportu B+R Studio na ten temat. Zapraszam do nabywania i lektury Polskie Drewno Outlook 2025.

Artykuł ukazał się w miesięczniku #BIZNES.meble.pl w wydaniu majowym 2025 r.

Security Europe!

Polityka Donalda Trumpa wyrwała jak budzik przed świtem dużą grupę ludzi z błogiego snu. Amerykańskiego snu.

Piszę felieton na komputerze amerykańskiej firmy. Korzystam z amerykańskiego pakietu biurowego. Przeszukuję Internet za pomocą amerykańskiej przeglądarki. Słucham muzyki z amerykańskiego serwisu. Oglądam filmy na amerykańskiej platformie. Telefon mam amerykański. Samochodem jeżdżę – a jakże – amerykańskim.

Po wydarzeniach z początku marca, kiedy to pokazowo pokłócili się przywódcy Ukrainy i USA, a później „mały człowiek” strofował polskiego ministra spraw zagranicznym przeżyłem jakby wstrząs. Wstrzymanie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Odcięcie jej od danych wywiadowczych było czymś co kilka miesięcy wcześniej nie przyszłoby mi do głowy.

Chwilę wcześniej myślałem, że wolta polityczna w USA może mnie nie obchodzić. Przecież USA leży daleko. Biznes z USA to wciąż niewielka część mojej firmy. Damy radę bez USA.  Czy aby na pewno? Wtedy przyszło otrzeźwienie. Gdyby z jakiegoś powodu USA chciało „odłączyć” Europę od technologii to leżymy. Technologicznie Europa oddała pole USA w imię dozgonnego sojuszu i wiary we wspólne wartości i wygodnego życia. Alternatyw pewnie można by szukać w Chinach. Europa nie ma swojego systemu operacyjnego dla serwerów, pakietu biurowego, systemu dla smartfonów, nawet porządnego serwisu streamingowego z filmami. Całe szczęście mamy dekarbonizację i nakrętki przyklejone do plastikowych butelek. Ok, mamy też darmową służbę zdrowia. Niestety europejskie alternatywy dla nowoczesnych technologii praktycznie nie wychodzą z nisz. Gdzie zgubiliśmy kompas rozwojowy? W zasadzie Donald Trump ma rację. Faktycznie to on ma karty w ręku. Ale dlaczego tak niedyplomatycznie się zachowuje? Teorie oczywiście się mnożą. Od podejrzeń o działanie pod wpływem rosyjskich służb specjalnych, przez wyszukaną taktykę negocjacyjną, aż do narcystycznych zachowań osiemdziesięcioletniego człowieka, który dostał potężną władzę. Cokolwiek leży u podstaw obecnej polityki rządu USA efekt jest otrzeźwiający.

Analizując moim meblarskim umysłem sytuację zacząłbym od tego, że USA są w bardzo złej sytuacji geopolitycznej i finansowej. Od kilku dekad tracą przewagę nad Chinami, a co za tym idzie również innymi regionalnymi „mocarstwami”. Nie stać ich, aby w takim stopniu jak dawniej pełnić rolę światowego żandarma. Trzy lata wojny na Ukrainie pokazały, że nie było sposobu na poradzenie sobie z Rosją, a przecież Chiny to ”przeciwnik” z jeszcze wyższej ligi. Warunki życia w USA są takie, że długo bym się zastanawiał, czy zmieniać Polskę. Europejski socjal, ochrona zdrowia, infrastruktura społeczna są według mnie na wyższym poziomie niż w USA. Europę stać na to, ponieważ w kwestiach bezpieczeństwa i zbrojeń od lat polegała na USA.

Jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, USA potrzebują Rosji w kręgu swoich wpływów. Po stronie przyjaciół. Tak wygląda matematyka potencjalnego starcia z Chinami. USA panicznie boją się przymierza Rosji z Chinami. Dlatego Trump tak łatwo i pokazowo chce zakończyć wojnę. Nie chce przegranej, czy upokorzenia Rosji. Zobaczymy niedługo co w ostatecznym rozrachunku dostanie Putin.

Dla nas wniosek jest jeden. W przypadku ataku Rosji na kolejny kraj w naszym regionie USA wcale nie muszą przyjść nam z pomocą albo ich „pomoc” nie będzie tym, czego oczekiwalibyśmy. Oczywiście nie oznacza to, że USA stały się wrogiem Europy, ale powinniśmy urealnić nasze spojrzenie na świat i priorytety gospodarcze.

Urealnienie wyzwań i potrzeb oraz dopasowanie strategii to działanie, którego musimy też domagać się z poziomu krajowej polityki gospodarczej. Mam wrażenie, że w takim tonie odbył się 10 marca Kongres przemysłu drzewnego w MRIT. Zaproponowany został „Kontrakt Branżowy” i wpisanie drewna jako surowca strategicznego dla Polskiej gospodarki. Jakże zauważalne była zmiana tonu wiceministra Dorożały. Organizacje branżowe mają teraz wynegocjować ów „Kontrakt” z MRIT. Czy to tylko zagrywka przed wyborami prezydenckimi czy faktyczne dostrzeżenie niezbędnych zmian? Zobaczymy. Tymczasem musimy budować Polską i Europejską siłę gospodarczą i militarną. Hasło polskiej prezydencji „Security, Europe!” jest dziś bardzo aktualne.

Artykuł ukazał się w miesięczniku #BIZNES.meble.pl w wydaniu kwietniowym 2025 r.

Branża meblarska nie siedzi i nie czeka, ale inwestuje i transformuje!

Józef Szyszka niedawno powiedział: Wiesz za co lubię naszych meblarzy? Nawet jak jest źle na rynku to nie siedzą i nie płaczą tylko działają, żeby coś zmienić i są aktywni!

Natura nie lubi próżni. Pomimo braku IMM w styczniu miałem przyjemność od początku roku uczestniczyć w kilku ważnych branżowych spotkaniach, aby omówić podsumowanie 2024 roku i zmierzyć się z wyzwaniami na 2025. O tym, że rok 2024 przyniósł branży meblarskiej spadek produkcji o 2% (liczone według przychodów firm) i aż 5% liczone sprzedażą produktów, 6% liczony kilogramami eksportu, sygnalizowałem już w poprzednich felietonach. Z raportów Głównego Urzędu Statystycznego zniknęło 6 firm z grona dużych i średnich, a i tak grono firm nierentownych zwiększyło się z 25% do 33%. To wyraźny sygnał, że nie można tracić czujności, a stery muszą być mocno trzymane, aby zagwarantować utrzymanie się na powierzchni przedsiębiorstw meblarskich na naszym rynku.

Czynniki, które przyczyniły się do tej sytuacji, są nam dobrze znane—szybko rosnące koszty produkcji, drożejąca energia oraz ograniczenia w dostępie do surowców drzewnych, spędzają sen z powiek niejednemu przedsiębiorcy. Kumulacja wyzwań powoduje, że nie wszyscy sobie z nimi radzą, a transformacja prowadzona w pełnym biegu nie we wszystkich przypadkach się udaje. Co gorsza, nasze meble stają się mniej konkurencyjne w handlu międzynarodowym. W szczególności import mebli z Chin do Polski, ale również do całej Unii Europejskiej taniał. Topniała więc cenowa przewaga konkurencyjna. Tu muszę przytoczyć generalną uwagę globalnego gracza na rynku: Polskie firmy zbyt wolno reagują na zmiany! Łatwo powiedzieć. Niemniej jednak, czy nie uważacie, że właśnie owe wyzwania są katalizatorem dla innowacji? Prawdziwa zmiana nie nastąpi, dopóki ból nie będzie wystarczająco duży?

W obliczu tych trudności, przemysł meblarski w Polsce ma wyjątkową okazję, by na nowo zdefiniować swoją wartość. Lubię czasem przywoływać zadanie polegające na łączeniu 9 kropek kilkoma liniami. Najpierw trudno jest to zrobić za pomocą 4 kresek, ale w końcu udaje się, Później trzy, dwie i na koniec jedna. Musimy wyjść poza kwadrat komfortu i znanych rozwiązań, aby spojrzeć na branżę z pewnej perspektywy i dostrzec przełomowe rozwiązania.

Innowacje, wzornictwo, nowe technologie.

Inwestowanie w zrównoważony rozwój i ekologiczną produkcję staje się nie tylko koniecznością, ale i szansą. Konsument ewoluuje—jego świadomość ekologiczna rośnie, co otwiera przed nami nowe możliwości zdefiniowania produktów przyjaznych środowisku. Nowe materiały, recykling, komunikowanie śladu węglowego, zaoszczędzonego drewna, zmagazynowanego CO2 to komunikaty, których branża jeszcze nie używa.

Robotyzacja procesów produkcyjnych, e-commerce i zaprzęgnięcie sztucznej inteligencji do marketingu to kolejny obszar transformacji branży. Jeszcze w tym roku „ściana wschodnia” plus mazowieckie będą mieli okazje starać się o dotacje na zakup robotów. W ubiegłym roku pomogliśmy dwóm firmom przygotować audyt technologiczny i mapę transformacji w kierunku przemysłu 4.0.

Optymizm nie przychodzi łatwo, ale trudne czasy stwarzają okazję do przełomowych decyzji. Wyobraźcie sobie meble, które nie tylko zdobią wnętrza, ale są także przykładem zrównoważonego projektowania i produkcji, o czym komunikuje marketing producenta.

Kluczowym będzie strategia marketingowa i ekspansja na nowe rynki. Oni nas nie znają? To nasza szansa, by się przedstawić. Piszę felieton jeszcze przed Targami Meble Polska, więc trudno je ocenić, ale dawno na potrzeby targów nie był wykorzystany cały teren MTP. A w tym roku będzie. To dobrze wróży.

Zaraz po targach rozpoczynamy razem z OIGPM nabór na nową, dwuletnią edycję wystaw w USA na High Point Market. W końcu eksport do USA w 2024 roku rósł o 7%, podczas gdy w innych kierunkach przeważnie spadał. Kto się nie rozwija ten się zwija – mawia stare porzekadło. Wracamy również do tematu rynku indyjskiego.

Jeśli nie podążymy ścieżką innowacji, wzornictwa i ekspansji to może się okazać, że przejedzie po nas walec historii. Nie pozwólmy, by obecny kryzys stał się zaprzepaszczoną okazją.

Zadałem w trakcie spotkań branżowych również pytania jak się mają nasi najbliżsi konkurenci. Podobno gorzej od nas.

Artykuł ukazał się w miesięczniku BIZNES.meble.pl w wydaniu marcowym 2025 r.

Zmiany klimatyczne

Od wielu lat wskaźnikiem klimatu branży meblarskiej na rozpoczynających się rok były targi IMM w Kolonii. W tym roku targi odwołano. Wiele to mówi o klimacie branżowym u naszego największego partnera handlowego.

Parafrazując stare azjatyckie przysłowie problemy u jednych są szansą dla drugich. Na nieobecności IMM prawdopodobnie skorzystają targi MEBLE Polska. Frekwencja zapowiada się rekordowo. Zarówno wystawców jak i zwiedzających. Według moich informacji również delegacje z USA wybierają się na targi do Poznania. Przygotujcie więc amerykańskie kolekcje! Polscy meblarze potrzebują impulsu, aby wyrwać się z marazmu, który pogrąża część firm razem z przedłużającym się kryzysem.

Właśnie ukończyłem 15. edycję raportu Polskie Meble Outlook 2025. Zachęcam do zapoznania się i chciałbym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami. Chciałbym się skupić na kwestii średnich wolumenów i średnich cen w eksporcie i imporcie. Średnia cena eksportowanych z Polski mebli systematycznie rośnie. Ostatnio, w 2024 roku, sięgnęła 3 494 euro za tonę, czyli o 1% więcej niż w poprzednim roku i aż o 27% więcej niż w 2021 roku! Najwyraźniej oferta polskiego meblarstwa jest bardziej doceniana na świecie, a polskie meblarstwo przesuwa się z ofertą w kierunku wyżej wycenianych półek cenowych. Jest jednak pewno „ale”. Wolumen eksportowanych mebli, liczony w kilogramach w ubiegłym roku zmalał o 1%. Czyli niedużo… Tyle że w porównaniu do 2021 wolumen zmalał blisko o 16%. Mniej za więcej. To hasło już przywoływałem we wcześniejszych felietonach. Czysta ekonomia. Wyższa cena równa się niższa sprzedaż.

Popatrzmy teraz na import. Średnie ceny w imporcie ostatnio spadły o 4%, choć w perspektywie 2021 wzrosły o 18%. Wyraźnie mniej niż wskazane ceny polskiego eksportu. Gdyby przyjrzeć się poszczególnym kategoriom, to znajdziemy takie, gdzie cena importu nawet spadła w porównaniu do 2021. Dodajmy jeszcze wolumen importu dla pełnego obrazu. W 2024 wzrósł on o 15%. Z perspektywy 2021 roku jest jednak niższy o 8%.  Wchodząc w szczegóły analiz można jeszcze zauważyć, że średnia różnica pomiędzy polskim eksportem a importem wyraźnie spadła. Zazwyczaj średnia cena eksportowanych z Polski mebli była niższa niż cena towarów importowanych. Rekordowo w 2022 różnica ta wynosiła aż 560 euro za tonę na korzyść mebli z Polski. W 2024 owa różnica skurczyła się do zaledwie 124 euro.

Nic zatem dziwnego, że część firm ma problemy. Tani import – szczególnie z Azji, z Chin (+35%) i Wietnamu (+49%) wypiera droższe meble z Polski. Jeśli dana firma nie potrafi znaleźć i przekonać odbiorców do swoich droższych mebli to ma problemy.

W 2024 roku eksport Polskich mebli wzrósł tylko do kilku krajów: Ukraina, USA, Czechy, Holandia.  Do całej reszty albo był w okolicach „zera”, albo wyraźnie na minusie.  Zmiany klimatyczne w zakresie międzynarodowego handlu meblami są wyraźne.

Dołóżmy do tego forsowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska ograniczenie podaży drewna w imię ochrony lasów i walki ze zmieniającym się klimatem. Ceny drewna nawet przy spadającym popycie na polskie meble utrzymają się wysoko. Wyłączone z użytkowania lasy wkrótce zgniją. Płace wzrosną, ale ludzie stracą prace. A my kupimy meble z azjatyckiego drewna zwiększając emisję CO2. Czy aby ta sytuacja nie przypomina walki z termometrami rtęciowymi, aby wprowadzić energooszczędne żarówki z rtęcią?

Patrząc na spadającą dynamikę wydajności polskiej branży meblarskiej, ograniczeń podaży surowca oraz rosnących kosztów pracy i energii przedstawiłem w raporcie Polskie Meble Outlook 2025 prognozę spadającej wartości branży meblarskiej. Nota bene zapraszam do lektury całego raportu, ponieważ kluczowych danych jest tam więcej.

Czego powinniśmy się domagać w bieżącej sytuacji? Mądrej Polityki Leśnej Państwa – przeanalizowanej i przeliczonej, a nie chaotycznych, nieuzasadnionych haseł wyborczych, które tylko chwytliwie brzmią. Takich jak pejoratywnie brzmiące „Wyłączymy z wycinki…!”

Drogi Rządzie! Przestań piłować gałąź, na której wszyscy siedzimy.

Co może ożywić jeszcze rynek mebli? Pokój na Ukrainie.

Artykuł ukazał się w miesięczniku #BIZNES.meble.pl w wydaniu lutowym 2025 r.