Pandemia

Nie doceniliśmy skali wpływu epidemii korona wirusa na gospodarkę i branżę meblarską.

Jeszcze w ostatnim tygodniu lutego podczas targów Meble Polska i Arena Design, pomimo napięcia wywołanego wybuchem epidemii we Włoszech większość branży nie zdawała sobie sprawy z obrotu wypadków w trakcie kolejnych 3 tygodni. Rozważaliśmy co prawda problemy z zaopatrzeniem z Chin, a niektóre firmy robiły zapasy materiałów i akcesoriów, ale nie rozważaliśmy zatrzymania popytu.

Z dnia na dzień popyt nie tylko w kraju, ale i u głównych zagranicznych odbiorców stanął.

 Odbiorcy wstrzymali płatności za zrealizowane dostawy. Wielu przedsiębiorców stanęło przed widmem bankructwa.

Piszę te słowa 18 marca kilka chwil po konferencji Prezydenta i Premiera o wprowadzeniu tarczy antykryzysowej. To chyba pierwszy moment, w którym tak wyraźnie powiedziano, że kryzys gospodarczy dotknie całej gospodarki nie jest to tylko kwestią ochrony zdrowia. Po drugie powiedziano, że sytuacja może potrwać nie kilka tygodni, ale kilka miesięcy. Z największą nadzieją wychwyciłem zapowiedź 40% dofinansowania wynagrodzeń pracowników. Tego samego dnia rano prezesi Izby Meblarskiej oraz największych firm produkcyjnych i handlowych wysłali pismo do Prezydenta, Premiera i Minister Rozwoju z postulatami w sprawie działań osłonowych w tej nadzwyczajnej sytuacji. Rząd zrobi wiele, aby minimalizować skutki kryzysu, ale jednocześnie nie mam złudzeń, że nikt nie zagwarantuje popytu, nikt nie podejmie trudnych decyzji za przedsiębiorców, nikt nie rozda darmowych pieniędzy. A więc trzeba podjąć trudne decyzje i wziąć na swoje barki konsekwencje i nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości.

Kluczem do przetrwania jest zdolność do jak najlepszej oceny sytuacji, przewidzenia rozwoju wypadków i jak najszybszego dostosowania się.

Co wiedzieliśmy 18 marca? A. Przejście fali epidemicznej w Chinach trwało od grudnia do połowy marca – czyli co najmniej 3,5 miesiąca – jeszcze się nie skończyło. Trzeba więc nastawić się na minimum 3-4 miesiące ograniczeń w Polsce i podobnie w Europie oraz USA. Trzymamy kciuki, że pogoda wyhamuje transmisję wirusa. Prawdopodobne jest nawrót choroby na jesieni, choć z mniejszą intensywnością.  Liczę, zaklinając rzeczywistość, że po tym czasie znaczna część populacji nabierze odporności oraz, że zostanie wynaleziona szczepionka i życie wróci do normy. Można z łatwością przewidzieć, że cały ten okres będzie czasem kiedy ruch ludności jest znacznie ograniczony, większość sklepów w galeriach handlowych będzie zamkniętych. Jaka będzie skala kryzysu – nie umiem dziś przewidzieć – i pewnie nikt nie umie – ale muszę założyć, że w tym roku branża nie powtórzy wyniku z 2019 roku… Rzeczywistość nie będzie już taka jak przed kryzysem. Pisałem podobne słowa w trakcie kryzysu w 2009 roku i ponownie należy je zacytować: „Jeżeli ktoś czeka, że sytuacja wróci do tej sprzed kryzysu to się nie doczeka!”

Musimy jak najszybciej nauczyć się ponownie funkcjonować.

Co to oznacza? Po pierwsze starać się odbudować popyt poprzez narzędzia elektroniczne e-commerce – notabene polecam mój niedawny raport „Ranking meblowych e-sklepów w Europie”.  Po drugie, tam gdzie sklepy są po za galeriami przeprowadzić kampanie informacyjne i zachęcić klientów do umawiania spotkań na konkretne godziny z zapewnieniem poczucia bezpieczeństwa i komfortu. W trzecim kroku, kiedy zatory płatnicze przestaną mordować firmy, zwiększyć bezpieczeństwo produkcji przez większą automatyzację i digitalizację procesów zarówno obsługowych jak i produkcyjnych. Ci którzy zareagują szybko mają szansę wyjść z sytuacji obronną ręką. W trakcie kryzysu 2009 pamiętam jak pewien zdeterminowany prezes zebrał swoich handlowców i powiedział, że mają znaleźć klientów, choćby mieli ich przywieźć z księżyca. Dziś będzie musiał zebrać handlowców i informatyków, bo w wiele miejsc nie da się ani dojechać ani dolecieć.

Zapraszam do kontaktu i nadsyłania informacji o sytuacji w branży oraz pomysłów na działania osłonowe na adres tomasz.wiktorski@brstudio.eu